sobota, 28 lipca 2012

Od Ignissy-"Koszmar":

Czułam się dobrze w mojej nowej rodzinie. Do tego czasu kiedy szłam sama coś upolować, byłam głodna, więc pomyślałam że coś może się ukarze, napewno zjadliwego.
Idąc w głąb lasu, zobaczyłam pustą jaskinię. Podeszłam bliżej, wyczułam ostry zapach zgnilizny. Pomimo zapachu dręczącego mój nos, weszłam do jaskini. Była całkiem pusta.
Było także takie śliskie coś, co się świeciło. To śliskie było trochę popękane i miało taką obręcz, którą można było wziąść do pyska. W najciemniejszym kącie zobaczyłam w pół gnijące truchło.
Wystraszyłam się na tyle, by przewrócić to takie śliskie coś i przestało się świecić. To ciało było niegdyś człowiekiem. Niemyśląc pobiegłam spowrotem do watahy, która ucinała sobie drzemkę.
Trochę potem znalazłam sobie wygodne miejsce do spania i w końcu mimo głodu, usnęłam.
Nagle coś mnie obudziło. Byłam całkiem w innym miejscu, a miejsce to było mi dobrze znane. Jaskinia. Patrzalam jednym ślepiem dookoła. Truchło się nie ruszało. Do pewnej chwili. Ta chwila była
koszmarem. Na wpół zgniłe ścierwo poruszyło się. Siedziałam osłupiała i patrzałam, jak ciało wstawało, przytrzymując szczękę, już obgniłą do kości. Monstrum poruszyło się w moją stronę. Wyrwało
mi się głuche warknięcie. Wyszczerzyłam kły. Potwór ryknął straszliwie a ja rzuciłam mu się do gardła. Potwór jednak, zanim ja zdążyłam dotrzeć do jego zgniłej śmierdzącej "twarzy" przytrzymał mnie cztero palczastą ręką. Dusił mnie jedną ręką, a ja wierzgałam jak szczeniak. Tak właściwie się czułam. Jak szczenię wyrywające się śmierci lecz już bezskutecznie. W tedy rzucił we mnie o bierzącą ścianę jaskini i jak by to śliskie coś, zgasło wszystko przed moim okiem.
Obudziłam się. Już po raz któryś. Wszystko było do normy. Choć obudziłam się z mokrym od potu futrem, poczułam ulgę. To był tylko koszmar.

Od Raivo:


- Umówmy się tak , że wy uciekniecie ze szczeniakami i wilczycami , a wilki odwrócą uwagę - powiedziałem.
- Dobrze- zgodziła się Ela.
Poszedłem do Zefira.
Zefir akurat rozmawiał z Alaską.
- Alasko , idź do reszty wilczyc i szczeniąt.- powiedziałem.
Alaska wyszła.
- Będziemy walczyć- westchnąłem.
- Co ?! Dlaczego ?- zapytał.
-Ludzie nas znaleźli - odpowiedziałem.

Po dwóch godzinach :

Wszystkie wilczyce żegnały się ze swoimi partnerami.
Małe wilczki z ojcami.
A ja z Kiiyuko.
- Życzę wam powodzenia- powiedziała Ela i odeszły.
- Teraz zaczyna się walka- powiedział Zefir.

środa, 18 lipca 2012

Drugi szczeniaczek Sofii!

Sofia urodziła szczeniaczka:

Imię: Bonia

Wiek: 1 tydzień

Moc: Jeszcze si e nie ujawniła.

Słaby punkt: Bardzo ciekawska...

Stanowisko: Szczeniak

Partner: Za młoda

Potomstwo: brak

Charakter: Ciekawska, zabawna.

Inne: Zachwyca wszystkich pięknem swoich oczu.

Właściciel: Bonia.pl -z gry internetowej howrse-

poniedziałek, 16 lipca 2012

Mack-nie jest już w naszej watasze

Mack-bezduszny typ. Chyba go kojarzycie? Wiele z was raczej nie. Nic dziwnego-Mack nie dawał oznak życia przez dłuuuuuuuuuuuuuuugi czas. Nie pisał na forum, nie pisał opowieści, nic. Nawet na chacie go nie było. Niestety, ale Mack został usunięty z watahy.

Ignissa


    
                                                                                                                                                                      

Imię: Ignissa

Wiek: 12 lat

Moc: Ogromna szybkość

Słaby punkt: Ślepota, na jedno oko (lewe)

Stanowisko: myśliwy

Partner/partnerka: Szuka

Potomstwo : BRAK

Charakter: Kocha być głośno

Inne: Nie lubi wspominek o swoim chorym oku.

Właściciel-: Dwustokrotka (howrse.pl) Mail: PolischCreeper@wp.pl

"Biegłam, niezważając na kłujące krzaki. Byłam podrapana i cała w błocie. Jeszcze nigdy nie poczułam na własnej skórze, jak to jest stracić rodzinę.
Teraz to czułam. Biegłam, przed czym? Tego nie wiedziałam. Wiem tylko, że moje serce obiął strach. I pustka. Nagle w panicznym strachu wpadłam na coś ciepłego,
żywego. Tym bardziej się wystraszyłam. W cieniu księżyca widać było sylwetkę wilka. Patrzałam na tego wilka ze strachem nabierającym się we mnie. Wilk nagle powiedział:
- Czy szukasz dołąki do watahy?
Siedziałam wsłuchana w głos, choć już dawno zniknął.
- Ta..k - Powiedziałam drżącym głosem.
- Witaj w domu, Ignisso.
 Teraz się przestraszyłam, omal nie omdlałam, skąd zna moje imię?"