Minął jeden dzień od przybycia do watahy Plutona.
Podniosłam się ociężale z kamienia na którym spałam i powlokłam się w miejsce, na które padało słońce.
Jego promienie od razu dodały mi sił.
Był akurat pierwszy dzień wiosny.
Obejrzałam się za siebie. Z tyłu podszedł do mnie Pluton i zaczął mnie namawiać, żeby pójść już na polowanie.
-Teraz?-spytałam-Może za godzinkę...
-Teraz wszystkie zwierzęta się budzą i są bardziej zmęczone.-wytłumaczył-Łatwiej będzie je złapać.
No to się zgodziłam.
Poszliśmy do lasu.
Kiedy już dotarliśmy bardzo daleko, spojrzałam mu prosto w oczy.
On nie odwrócił wzroku.
I nagle zbliżył się do mnie i... LIZNĄŁ MNIE!!!
Chyba na prawdę go polubiłam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz