wtorek, 20 marca 2012

Adorator

Minął jeden dzień od przybycia do watahy Plutona.
Podniosłam się ociężale z kamienia na którym spałam i powlokłam się w miejsce, na które padało słońce.
Jego promienie od razu dodały mi sił.
Był akurat pierwszy dzień wiosny.

Obejrzałam się za siebie. Z tyłu podszedł do mnie Pluton i zaczął mnie namawiać, żeby pójść już na polowanie.
-Teraz?-spytałam-Może za godzinkę...
-Teraz wszystkie zwierzęta się budzą i są bardziej zmęczone.-wytłumaczył-Łatwiej będzie je złapać.
No to się zgodziłam.

Poszliśmy do lasu.

Kiedy już dotarliśmy bardzo daleko, spojrzałam mu prosto w oczy.
On nie odwrócił wzroku.

I nagle zbliżył się do mnie i... LIZNĄŁ MNIE!!!
Chyba na prawdę go polubiłam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz