-Słuchaj, Ela, przepraszam...-Emily przepraszała mnie już dzisiaj po raz 10. Nie mogła sobie wybaczyć tego co stało się wczoraj.
-Mówiłam Ci już- N I E MA ZA CO!-miałam już dość.
-Taaak, wiem. Ale mi naprawdę jest przykro!-powtórzyła.
-Jest między nami zgoda, ok?-spytałam.
-Ela, mi naprawdę jest bardzo przy..
-Emily!-przerwałam jej.
-Ok.-burknęła.
-Elcia!-usłyszałam głos zbliżającego się do mnie Plutona-Ktoś Cię oczekuje!
-Uuu... Ktoś tu używa takich słooodkich zdrobnień!-zadrwiła Emily, ale on jej nie słuchał.
Pobiegłam za nim. Ujrzałam jakąś wilczycę. Miała brązową sierść na plecak, ale brzuch biały.
Gdy lepiej się przyjrzałam, stwierdziłam, że brakuje jej jednej z nóg.
-Mówi, że chce dołączyć do watahy-poinformował mnie Pluton.
Ucieszyłam się z tej wiadomości.
-Jak masz na imię?-spytałam jej.
-Sofia-odpowiedziała.
-Sofia oznacza mądrość, prawda?-zaśmiałam się.
-Chyba tak...-odparła-Eee... przepraszam, że zmieniam temat, ale może byśmy coś zjedli? Umieram z głodu.
Zachichotałam.
-Oczywiście-zgodziłam się-przecież wataha sobie pomaga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz