- Jak to się mogło stać? - usłyszałam głos
- Co teraz będzie? - zapytał następny głos
- Już po nas - powiedział ktoś inny
Z tego co słyszałam (a nie słyszałam wszystkiego bo byłam zaspana) cała nasza wataha rozprawiała o dzisiejszej nocy. ''Skąd oni już o tym wiedzą'' myślałam. Jednak kiedy wstałam wszystko się wyjaśniło. Było naprawdę późno jak na porę wstawania a to znaczy że cała wataha już dawno była na nogach i już wszyscy wiedzieli o wojnie. Powoli zaczęłam wstawać. Kiedy do nich podeszłam zobaczyłam że wszyscy się przekrzykują i nie dają dojść do słowa alphie. Nagle Ela zawołała
- Hej! Przestańcie tak się denerwować bo tak nic nie zdziałamy - zaczęła mówić - wiem że nie jest najlepiej ale jakoś damy radę
- Ela ma rację musimy pomyśleć - powiedział Kao
- W sumie to pomimo tego że chcą nas zaatakować to nie jest tak źle bo przynajmniej o tym wiemy - powiedziała Lisa
- Przecież to nie jest nasza pierwsza i pewnie nie ostatnia wojna a to że przeciwnik ma dużą siłę i przewagę to wcale nie znaczy że nie mamy szans - powiedziała Ela
- Racja - przytaknęła Kiiyuko
- Skoro oni chcą nas zaatakować od tyłu to musimy być na to przygotowani - mówiła dalej Ela
- Ja sądzę że powinniśmy przygotować zasadzkę - zaproponował Seba
- To nawet niezły pomysł - przyznała Ela
- Musimy opracować strategię - Powiedziała Juliet
- to prawda - zgodziła się Ela - W takim razie podzielimy się na dwie grupy. Ja, Emily, Kao, Alaska, Seba, Sofia, Felicia i Mack opracujemy strategię. Kiiyuko i zajmie się opieką nad szczeniętami a cała reszta przygotują rożne pułapki i zasadzki
- No to do dzieła - powiedziałam
I wszyscy zaczęli się rozchodzić do swoich zajęć. Ja natomiast zaczęłam mieć nadzieję że ta noc może być dla nas szczęśliwa.
- Co teraz będzie? - zapytał następny głos
- Już po nas - powiedział ktoś inny
Z tego co słyszałam (a nie słyszałam wszystkiego bo byłam zaspana) cała nasza wataha rozprawiała o dzisiejszej nocy. ''Skąd oni już o tym wiedzą'' myślałam. Jednak kiedy wstałam wszystko się wyjaśniło. Było naprawdę późno jak na porę wstawania a to znaczy że cała wataha już dawno była na nogach i już wszyscy wiedzieli o wojnie. Powoli zaczęłam wstawać. Kiedy do nich podeszłam zobaczyłam że wszyscy się przekrzykują i nie dają dojść do słowa alphie. Nagle Ela zawołała
- Hej! Przestańcie tak się denerwować bo tak nic nie zdziałamy - zaczęła mówić - wiem że nie jest najlepiej ale jakoś damy radę
- Ela ma rację musimy pomyśleć - powiedział Kao
- W sumie to pomimo tego że chcą nas zaatakować to nie jest tak źle bo przynajmniej o tym wiemy - powiedziała Lisa
- Przecież to nie jest nasza pierwsza i pewnie nie ostatnia wojna a to że przeciwnik ma dużą siłę i przewagę to wcale nie znaczy że nie mamy szans - powiedziała Ela
- Racja - przytaknęła Kiiyuko
- Skoro oni chcą nas zaatakować od tyłu to musimy być na to przygotowani - mówiła dalej Ela
- Ja sądzę że powinniśmy przygotować zasadzkę - zaproponował Seba
- To nawet niezły pomysł - przyznała Ela
- Musimy opracować strategię - Powiedziała Juliet
- to prawda - zgodziła się Ela - W takim razie podzielimy się na dwie grupy. Ja, Emily, Kao, Alaska, Seba, Sofia, Felicia i Mack opracujemy strategię. Kiiyuko i zajmie się opieką nad szczeniętami a cała reszta przygotują rożne pułapki i zasadzki
- No to do dzieła - powiedziałam
I wszyscy zaczęli się rozchodzić do swoich zajęć. Ja natomiast zaczęłam mieć nadzieję że ta noc może być dla nas szczęśliwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz