piątek, 13 kwietnia 2012

Opowieść Alaski-

Wojna trwała. Wybiegłam ze swojego legowiska na pole bitwy, bo nie zamierzałam siedzieć bezczynnie i nic nie robić.
-Ela!-krzyknęłam-Sofia! Seba! Emily! Amelia!...-maiłam nadzieje, że usłyszę w odpowiedzi jakiś znajomy głos... Bałam się, że kilka wilków zostało już zabitych...
Nagle usłyszałam krzyk.
Znajomy krzyk...
-Elu?
Nikt nie odpowiedział.
Tym razem usłyszałam ryk.
Pobiegłam w miejsce z którego dochodził.
Ujrzałam wilczycę alfa. Otoczyło ją chyba z dwadzieścia wilków...
Poczułam, że muszę jej pomóc.
Ona sama przeciwko takiej grupie... nie miała szans.
-Ej, wy!-krzyknęłam do nich-Zostawcie ją!
Jeden z wilków spojrzał na mnie.
-Bronisz jej?Czyli należysz do jej watahy!-zawarczał-Chłopaki! Bierzcie ją! My zajmiemy się alfą!
Kilka wilków rzuciło się na mnie. Większość dalej atakowała Elę, bo była alfą. Gdyby zabiły ją, cała nasza wataha musiał by się wycofać.
Jakiś wilk drapnął mnie mnie w pysk.

Po moim policzku słynęła kropla krwi.
 -Auuu!-zaskomlałam.
Zawarczałam i ugryzłam wilka w szyję. Ten padł.
Kilka następnych chciało mnie zaatakować, lecz ja pobiegłam pomóc Eli.
Walczyła teraz z największym z wilków.
Stali w jednej wielkiej kałuży krwi...
Rzuciłam się na wilka. Mocno drapnęłam go w nogę.
Wilk zawył z bólu.
W jego oczach ujrzałam pogardę i nienawiść.
Wbił pazury w mój kark.
Upadłam.
Skomlała m i zwijałam się z bólu.
Ostatnią rzeczą jaką zauważyłam, była Ela rzucająca się wilkowi do gardła.
Zemdlałam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz