sobota, 14 kwietnia 2012

Opowieść Felicii-Jak dołączyłam do watahy? Część 1

Felicia przysłała nam historię o jej przeszłości. 
To ona:
Kiedyś byłam normalną wilczycą. Miałam watahę, przyjaciół, rodzinę i wspaniałe życie. Pewnego dnia jednak wszystko się zmieniło. Uległam wypadkowi - podczas zabawy z jedną z moich wilczych przyjaciółek wpadłam do nazywanego przez watahę "Jeziora Dusz".

Nie mogłam wypłynąć. Nerwowo prosiłam o ratunek, na próżno. Wszyscy bali się jeziora, gdyż podobno było ono nawiedzone i nikt jeszcze nie wypłynął z niego żywy. Widziałam tylko smutek w oczach przyjaciółki , która stała nad brzegiem i nerwowo wyjąc próbowała coś poradzić. Wtem zabrakło mi powietrza. Czułam, jak opadam na dno, powoli i bezsilnie. Po kilku minutach - choć dla mnie były to jakby wieki - zaczął do mnie podpływać jakiś biały, przezroczysty wilk.

- Jestem strażnikiem jeziora, pomogę Ci, ale w zamian chcę coś od Ciebie-powiedział cicho. Stwierdziłam że skoro i tak nie mam już życia, warto spróbować.

- C-co .... chcesz w za...zamian?-wybełkotałam spoglądając na duszę która stała tuż przede mną.

- Chcę skończyć tułaczkę w tych nieskończonych wodnych odmętach i być częścią Ciebie. Pomyśl! Dam Ci moc, nowe życie i umiejętności, które pomogą Ci być niezwyciężoną wilczycą!

Zgodziłam się po krótkim namyśle. Wtem wilk zaczął tak jakby wyparowywać. Pomyślałam, że to tylko zwidy z powodu niedotlenienia. Wtem poczułam kłucie w sercu i siły opuściły mnie na dobre. "Ginę" pomyślałam. "To koniec, nie mam już szans, muszę się z tym pogodzić".

Po jakimś czasie obudziłam się - w co nie mogłam uwieżyć - nad brzegiem jeziora. Słyszałam tylko głos Irany, mojej wilczej przyjaciółki oraz rodziców i dowódcy stada, którzy biegli do mnie z pomocą.

- Ale jak to możliwe że żyje. - powiedział Alfa
- Oh, córeczko, ale, czemu....
- Zmieniła się kochana, nie wygląda na naszą córkę.
- Ale może jest nadal przyjacielska? I taka jak dawniej!
- Nie łudź się Irano, to nie ona.
- Ale...... Alfo! Daj jej szansę!
- Ehhh, no dobrze, ale jeżeli okaże się opętana, wyrzucę ją w watahy.

Wstałam. Mój wygląd był rzeczywiście inny. Na karku miałam kryształ przywiązany czymś w rodzaju czarodziejskiej nici, której nie mogłam przegryźć. Z białej wilczycy zmieniłam kolor na niebiesko-granatowo-biały. Na głowie miałam dziwne znaki i co gorsza z jednego ogona zrobiły się aż trzy!

Mijały lata a członkowie watahy łącznie z Alfą, Iraną i rodzicami odwróciła się ode mnie. Byłam dla nich potworem. Codziennie nasyłałam na naszą polanę obfite deszcze, które zmywały roślinność i jelenie już tam nie chodziły aby się posilić. Stado głodowało, a ja nie mogłam okiełznać mocy. Żywiołaki, czyli dusze wilków stworzone z wody nawiedzały mnie i niszczyły polanę, moje oczy co jakiś czas były całkiem białe i lewitowałam, co niepokoiło inne wilki.

- Precz z naszego stada!!! - te słowa usłyszałam od całego stada pewnego dnia.

CDN
Co dalej będzie z Felicją? Dowiecie się w następnej opowieści!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz