Stefani wysłała nam śliczne opowiadanie!
Oto ono:
Gdy dowiedziałam się że mam szpiegować przeciwną watahę zatkało mnie. Nie mogłam w to uwierzyć.-To nie możliwe.
-Zrób to, dla naszej watahy...
-Ale...
-Idź, proszę!
-No dobrze...
Gdy podeszłam pod jaskinię wroga zobaczyłam, jakie szkody przynosi nam wojna.
Zobaczyłam dziesiątki wilków leżących bez ruchu... martwych. Nie wytrzymałam-
wiedziałam że nie powinnam, ale zawyłam. Wykrzyczałam w chmury swoją rozpacz.
I gdy zrobiło mi się lepiej poszłam sprawdzić czy wśród tych leżących wilków nie rozpoznam kogoś znajomego.
1, 2, 3, 4, 5, 6... liczyłam tak długo aż wreszcie zgubiłam rachubę, gdy nagle zobaczyłam przed sobą małego wilczka. Nie usłyszał mnie,
więc zawył w niebo tak jak ja wyłam przed chwilą. Zobaczył mnie i zaczął uciekać w popłochu.
Goniłam go, goniłam, opadałam już z sił ... ale goniłam go dalej. Upadł. Już go miałam złapać zębami za kark, ale powstrzymałam się.
-Dlaczego wyłeś?-spytałam.
- Po co ci to wiedzieć?-warknął.
-Dlaczego wyłeś-ponowiłam pytanie.
-A co robić gdy straciło się mamę i tatę?
Milczałam.
-Co zrobić gdy wiesz że niedługo nadejdzie twój koniec?
- nooo... nie wiem...
-Właśnie, jestem młody i co mam począć?
-Ech, możesz iść.
-Hmm?
-Słyszałeś, możesz iść!
-Gdzie?
- Nie wiem, gdziekolwiek, byleby z dala stąd.
-Ale...
-Słyszałeś, uciekaj zanim się rozmyślę!
Poszłam do boju i poczułam zapach wilków siedziały w kręgu i szykowały na nas zasadzkę.
-Zajdziemy ich watahę rano, od frontu
-Nie, zajdziemy ich o zmierzchu jutro!
-Rano!!!
-o zmierzchu!!!
-Rano!!!-i pogryzły się. Oba odniosły obrażenia-z taką kłótliwą watahą łatwo będzie wygrać.
"Czas wracać" -pomyślałam i poszłam do domu. Wreszcie w domu. Powiedziałam samicy alfa o tym zdarzeniu. W nocy nie mogłam zasnąć. Śnił mi się wilczek- jego smutne, zagubione spojrzenie...
Może go jeszcze zobaczę... Wtedy na pewno go przeproszę...
Piękne opowiadanie, Stefani! Cudowny pomysł i jeszcze lepsza treść!
Mam nadzieje, że wam też będzie się podobać!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz